“Wyrzućmy z pracy wszystkich managerów!” – to tytuł artykułu z grudnia 2011 r. Harvard Business Review. Napisał go Gary Hamel i skłonił do myślenia nie tylko mnie, ale też tysiące innych osób.  Bo po co firmom manager, który kosztuje niemało? Po co manager, który podejmuje błędne decyzje i często trwa to dłużej, niż trwać powinno? Po co, jeśli skutecznie pozbawia pracowników stojących poniżej w hierarchii zaangażowania i poczucia odpowiedzialności? 

Rola lidera

Tak, to prawda. Kontrowersyjny jest nie tylko sam tytuł, ale również cały artykuł. Bo zmusza do przemyślenia swojej roli managera (lidera) i do tego, jak moja obecność, postawa i nastawienie do pracy wpływa na innych ludzi wokół mnie. Dla mnie rola lidera zawarta jest w tej sentencji: „służę – rządząc, rządzę – służąc” i mam tę świadomość, że bez innych ludzi, którzy pójdą w ślad za moimi ideami, nie mam podstaw, aby zwać się liderem. Czasami warto więc obejrzeć się za siebie i zobaczyć, kto za mną podąża. I czy nie idę obraną przez siebie ścieżką kompletnie sama. 

Do zawodu managera nie potrzebny jest dyplom, tak jak lekarzowi czy prawnikowi. Albo księgowemu. I wcale nie uważam, że to źle (nawet bardzo dobrze!), jednak ta możliwość powoduje, że często managerami zostają ludzie nie mający zupełnie predyspozycji do pełnienia tej roli. Management to sztuka, nie nauka i nigdy, przenigdy nie można nauczyć się jej z poziomu auli. Żaden lider nie urodził się w sali wykładowej, a zarządzanie jest praktyką. Nie łatwą, o czym mogą zaświadczyć inni liderzy. Można więc nabyć umiejętności pracując, również nad sobą, ucząc się i zbierając doświadczenie. I jest to jedyny sposób na to, aby stać się liderem.

Dobry – czyli jaki?

Wg chińskiego kolosa internetowego Alibaba wśród najważniejszych cech przyszłego managera powinny znaleźć się integralność, czyli spójność wewnętrzna, wiarygodność, umiejętność tworzenia i prowadzenia zespołów oraz komunikatywność. Nie dyplom studiów MBA, bo wykształcenie, jakie otrzymują managerowie na uniwersytetach, jest niewystarczające. I ja patrzę podobnie. Szukam ludzi, którzy potrafią wyzwalać energię w ludziach i takich, którzy, gdy mówią, inni w skupieniu czekają na słowa, jakie padną. Nie potrzebuję karierowiczów, myślących tylko o sobie, zachowujących się jak księgowi popierający swoje decyzje tylko twardych faktach i rozporządzeniach z góry. Nie szukam osób, którzy potrzebują jasnych instrukcji działania tylko takich, którzy sami je tworzą. Nie szukam też osób, którzy bazują jedynie na własnym intelekcie, tylko takich, którzy wierzą w synergię.  

Do tego są mi potrzebni ludzie, którzy potrafią schować swoje ego gdzieś głęboko do kieszeni i poprzez zbudowanie zaufania i szacunku potrafią wyzwolić energię zespołu. Bo tylko takie relacje, oparte na uniwersalnych i ponadczasowych wartościach, mają szansę przerwać w dzisiejszym świecie.  

A z perspektywy pracownika…?

Ja sama miałam różnych szefów. Niektórych bardzo ceniłam, choć byli wymagający i surowi, inni służyli mi za przykład, jak nie należy postępować i jakich błędów w zarządzaniu warto unikać. Budowanie relacji wcale nie polega moim mniemaniu na tym, aby było miło i przyjemnie. Aby wszelkie problemy znikały z pola widzenia i aby mój szef był wiecznie zadowolony i miał mi do przekazania jedynie dobre wiadomości. Od lidera oczekuję przede wszystkim szczerości, która da mi poczucie bezpieczeństwa i świadomość tego, na czym stoję. Oczekuję jasności przekazu bez względu na to, czy jest dobrze, czy jest źle. Oczekuję też tego, że nie rozwiąże za mnie wszystkich trudności, które pojawiają się na mojej drodze, ale pozwoli mi popełnić błąd i pomoże podnieść się po porażce. A tego w szkole nie uczą. Można nauczyć matematyki i rachunków, ale inteligencji emocjonalnej trzeba nauczyć się samemu. Trzeba uwrażliwić swój umysł na potrzeby innych ludzi i umieć postawić się w ich rolach, aby zrozumieć ich reakcje. Jeśli więc pytasz, jaki wpływ ma budowanie relacji na zarządzanie ludźmi, to z mojej perspektywy jest to wpływ wielki, ogromny, niezbadany. Taki, który trafia prosto w motywację ludzi i powoduje, że im się chce działać.  

A Ty?  Za kim idziesz?